STRONA GŁÓWNA

Ustaw
stronę startową

Dodaj stronę ulubionych

O tym, jak „Fakty” pomogły mi w życiu

Spróbujmy sięgnąć pamięcią parę lat wstecz. Z pewnością przypomnimy sobie okres narzekań na serwisy informacyjne (skądinąd bezzasadnych), że przez pół godziny upudrowany Durczok czy inny Lis biadoli wciąż o aferach, podwyżkach cen za ropę, strajkach w całej Polsce, ogólnej beznadziei i anarchii, kończąc program jakże medialnym uśmiechem życzącym „państwu miłego wieczoru”. Jaka jest zatem strategia „Faktów” ? Wystarczy zastąpić ważne (złe) wieści nowinami kompletnie nieistotnymi, aby tylko pozytywnymi.

Owa tendencja jest ostatnimi czasy bardzo wyraźna, a „Fakty”, największy komercyjny serwis informacyjny w kraju, są tutaj najlepszym przykładem. Aby nie pozostać gołosłownym; w jakimś styczniowym wydaniu rezolutna pani Pochanke informuje mnie, że według Kancelarii Prezydenta premierowi, podczas wypowiadania się na temat Kościoła, nienaturalnie porusza się lewe oko, są zatem poważne przesłanki, by dopatrywać się tutaj niecnych knowań Tuska wobec tegoż Kościoła, a co za tym idzie, osobistego ataku na prezydenta, który z tej okazji zaprasza na kawę cały Rząd jutro o 5:30 nad ranem. Doniu może by i wstał, rzecz jednak w tym, że (o ironio !) towarzyszy teraz kumplowi Radkowi w Somalii, który w błysku fleszy testuje właśnie M60 i zupełnie nie rozumie żądań prezydenta, w końcu załatwił już mięso. Następnie przez jakieś 7 minut prezentowane są komentarze wpływowych polityków, najczęściej wygląda to tak: Niesiołowski stwierdził, że prezydent ma chyba coś z głową, zaś Kamiński to po prostu, krótko mówiąc, debil, na co Edgar Krótkoręki ripostuje, iż komentarza nie będzie, bo zachowanie premiera i ministra jest niepoważne, zaś wszelkie insynuacje POlityków to „same nieprawdy”, a tak na marginesie - Macierewicz nie odejdzie. I w podobnym tonie rozpętuje się burza, a do głosu w tej arcyważnej sprawie dopuszcza się wszystkich ważnych polityków, socjologów, konstytucjonalistów oraz na przystanku czekających.

Druga informacja. Był pożar w województwie dolnośląskim, jedna osoba ranna, dwa drzewa na ulicy, dwie stodoły i trzy dachy – również na ulicy. Krótki wywiad z zapłakaną panią Marianną, właścicielką obu stodół i jednego dachu. „OK – myślę sobie – przyjąłem to do wiadomości”. Ale nie, to nie koniec reportażu. Niezłomny reporter postanowił pofatygować się do niewątpliwego bohatera dnia, pana Waldka – strażaka, zasypując go pytaniami typu: „Od jak dawna służy pan w Straży Pożarnej ?”, „Co pan czuł w momencie gaszenia pożaru ?” Pan Waldek niestety nader wylewnym erudytą się nie okazał i swoją wypowiedź ograniczył do ciągu samogłosek wzbogaconych czasem jakimś czasownikiem (niekoniecznie właściwie odmienionym}.

następna>>

   NAUKA
   KULTURA
   PRASÓWKA
   KĄCIK LITERACKI
   FELIETONY
   LINKI
   O NAS
   KONTAKT

 

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024x768, używając przeglądarki Internet Explorer 6.0

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Copyright © 2005 - 2006 by: autorzy. Grafika by: Bartosz Zaborowski