STRONA GŁÓWNA

Ustaw
stronę startową

Dodaj stronę ulubionych

Wyjaśnienie istoty postawy romantycznej na podstawie porównania kreacji tytułowego bohatera „Lorda Jima” Josepha Conrada oraz „Kordiana” Juliusza Słowackiego.

„Romantycy muszą wyginąć, to darmo; dzisiejszy świat nie dla nich” - mawiał Szuman, obserwując poczynania Wokulskiego, który z każdym krokiem zbliżał się do klęski. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że nie tylko ów „dzisiejszy świat” Szumana, czyli epoka pozytywizmu, lecz w ogóle „świat”, nie jest dla romantyków. Widać to doskonale poprzez porównanie postawy romantycznego Kordiana, bohatera dramatu Juliusza Słowackiego, z definicją romantyzmu zawartą w „Lordzie Jimie” Josepha Conrada. Zaskakująca jest elastyczność ideałów epoki Byrona i Mickiewicza, Conrad niejako dostosowuje je do współczesnych mu czasów, zachowując ciągłość tradycji i ukazując, że romantyzmu, a raczej romantyków, nie sposób zamknąć w jednej epoce. Swoiste jest również pojmowanie romantyzmu przez Polaków, którzy w dużej mierze zawdzięczają temu prądowi zachowanie tożsamości narodowej w okresie zaborów. Postaram się teraz udowodnić, że zrzeczenie się obywatelstwa nie oznacza zrzeczenia się świadomości czy specyfiki spojrzenia na świat, które człowiek wysysa z mlekiem matki - ziemi ojczystej.

Istota postawy romantycznej w „Lordzie Jimie” jest wyrażona wprost: „iść za marzeniem(...)zawsze do końca”. Conrad podkreśla, że właśnie podążanie za marzeniami, a nie pragnienie ich realizacji (jak w klasycyzmie), charakteryzuje romantyka. Stein przyznaje, że pozwolił uciec swym marzeniom, gdy „zaszły mu drogę”, bo nie potrafił ich urzeczywistnić. Gdyby pochwycił najpiękniejszego, zdawałoby się, motyla, dostrzegłby wówczas, że motyl ten nie jest absolutnie piękny. Byłby to zatem cios w serce człowieka, który pragnie mieć „absolutną Prawdę” czy „absolutne Piękno” wciąż przed oczami, nie chcąc jednocześnie kiedykolwiek ich dosięgnąć. Zachwyca się „cichymi wodami tajemnicy”, ale nie śmie wykąpać się w nich, aby, tym samym, tajemnicę posiąść. Bo dla romantyka posiąść tajemnicę to inaczej ją zniszczyć, zdejmując magiczny płaszcz iluzji jest on zdany na faktyczność, od której przecież za wszelką cenę pragnie uciec. Bo romantyk żyje, dopóki marzy, marzenia budują „niezniszczalną rzeczywistość”, ratują jego duszę przed zanurzeniem się w „niszczącym żywiole”, przenosząc ją na pokład żaglowca płynącego ku wieczności. W „zmaterializowanym świecie” dusza jest jednak nierozerwalnie związana z ciałem, zatem Jim odczuwa wewnętrzne rozdarcie, rządzą nim „sprzeczne żądania życia i śmierci”, błąka się po świecie niczym „błędny duch”, nie potrafiąc odnaleźć „środka przeciw złu”. Nietrudno się wobec tego domyślić, że romantyk potwornie cierpi, odczuwa „wewnętrzny ból”, gdyż nie jest dostosowany do świata i niezależnie od tego, co przedsięweźmie, będzie skazany na udrękę. Co gorsza, jest świadomy swojej klęski. Jim podejmuje nierówną walkę ze światem, mając w swym arsenale „szlachetny zapał, przyjaźń, miłość, walkę...”, przy czym Conrad niejako dystansuje się w stosunku do tych wartości, nazywając je tylko „pierwiastkami romantycznymi”. Mówienie o nich bez emocji jest usprawiedliwione świadomością pisarza, że bezgraniczna wiara w owe ideały doprowadziła między innymi do klęski polskich powstań narodowych. Ale artysta dostrzega również, że w czasach końca wieku, kiedy Bóg umarł i na ziemi zrobiło się piekło, wrażliwa dusza może znaleźć azyl jedynie pośród marzeń, nie ma innej możliwości. Conradowski romantyk jest zatem skazany na wieczny ból, stoi pod tajemniczymi wrotami, które nigdy się nie otworzą. Zrozumiał to Stein, czując jedynie „przykrość, wielką przykrość...”.    następna>>

   NAUKA
   KULTURA
   PRASÓWKA
   KĄCIK LITERACKI
   FELIETONY
   LINKI
   O NAS
   KONTAKT

 

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024x768, używając przeglądarki Internet Explorer 6.0

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Copyright © 2005 - 2006 by: autorzy. Grafika by: Bartosz Zaborowski