|
PASTORAŁKI

A:
B:
C:
D:
Dnia
jednego
E:
F:
G:
H:
I:
J:
K:
L:
M:
Mości
gospodarzu
My
też, pastuszkowie
N:
O:
P:
Panie
Boże mój
Pójdziemy,
bracia
R:
Raki
S:
T:
U:
W:
Z:

|
Dnia
jednego
|
|
|
|
Dnia
jednego o północy,
Gdym
leżał w ciężkiej niemocy -
Nie
wiem, czy na jawie, czy mi się śniło,
Że
koło mej szopy słońce świeciło!
Więc
się czem prędzej zerwałem
I
na drugich zawołałem:
Na
Kubę, na Maćka i na Kaźmierza,
By
wstali czem prędzej zmówić pacierza.
Nieprędko
się podźwignęli,
Bo
byli bardzo posnęli,
Alem
ich po trosze wziął za czuprynę,
By
poszli powitać Bożą Dziecinę,
Kaźmierz
wprawdzie wszystko słyszał,
Bo
na słomie w budzie dyszał,
Ale
nam od strachu nie chciał powiedzieć,
Na
Maćka wskazywał : „Ten musi wiedzieć!”
„Mój
Macieju, ty nam powiesz,
Albowiem
ty sam wszystko wiesz!”
„Widziałem,
widziałem śliczne widzenie,
Słyszałem,
słyszałem anielskie pienie,
Bo
mi sam anioł powiedział,
Gdym
na polu w budzie siedział:
„Nie
bój się, nie bój się, Maćku-pastuszku!
Jestem
ja, jestem ja u Boga służką.
Zwiastuję
wesołe lata,
Że
się nam Zbawiciel świata
Narodził,
narodził w Betlejem mieście,
Idźcież
Go przywitać, czem prędzej bieżcie!
Niech
weźmie Szymek fujarę,
A
Maciek gołąbków parę,
A
Józef będzie stał u drzwi z obuszkiem,
Bo
się tam nie zmieści z swym wielkim brzuszkiem!”
Porwali
się, biegli drogą,
Gdzie
widzieli jasność srogą -
W
Betlejem miasteczku, gdzie Dziecię było,
Które
się dla wszystkich na świat zjawiło.
Wbiegliśmy
zaraz do szopy,
Uściskaliśmy
Mu stopy;
Jam
dobył fujary, a Kuba rogu,
Graliśmy
wesoło na chwałę Bogu!
|
|
Mości
gospodarzu
|
|
|
|
Mości
gospodarzu,
Domowy
szafarzu,
Nie
bądź tak ospały,
Każ
nam dać gorzały
Dobrej
z alembika,
I
jeszcze piernika.
Hej,
kolęda, kolęda!
Chleba
pytlowego
I
masła do niego.
Każ
stoły nakrywać
I
talerze zmywać.
Każ
dać obiad hojny,
Boś
pan bogobojny.
Hej,
kolęda, kolęda!
Jendyk
do poléwy,
Panie
miłościwy!
I
to czarne prosię -
Pomieści
i to się!
Każ
upiec pieczonki -
Weźmiem
do kieszonki.
Hej,
kolęda, kolęda!
Mości
gospodarzu,
Domowy
szafarzu,
Każ
dać butlę wina,
Bo
w brzuchu ruina.
Dla
większej ofiary
Daj
dobrej gorzały.
Hej,
kolęda, kolęda!
Piwo
będziem pili,
Będziem
się cieszyli.
Nie
czekaj ruiny,
Daj
połeć słoniny!
Dla
większej ochoty
Daj
czerwony złoty!
Hej,
kolęda, kolęda!
Mościa
gospodyni,
Domowa
mistrzyni,
Okaż
swoją łaskę -
Każ
dać masła faskę.
Jeżeliś
nie sknera,
Daj
i kopę sera.
Hej,
kolęda, kolęda!
Mościa
gospodyni,
Domowa
mistrzyni,
Okaż
swoją łaskę -
Każ
upiec kiełbaskę,
Którą,
kiedy zjemy,
To
podziękujemy.
Hej,
kolęda, kolęda!
|
|
My
też, pastuszkowie
|
|
|
|
My
też, pastuszkowie,
Nie
tylko królowie
Na
wozie, na wozie
Jedziemy
z kapelą,
Niech
nas rozweselą
Na
mrozie, na mrozie.
Graj,
mówi Jezus, Bartku, swoje.
Stój,
Dziecię, tylko bas nastroję
I
smyczek, i smyczek.
Bartos
ci się troska,
Że
nie ma i włoska
Na
smyku, na smyku,
A
nie myśląc wiele:
Szast
ogon kobyle
Do
szyku, do szyku.
Jak
zarżnie w swoje szałamaje,
Aż
Jezus paluszkami łaje:
„Powoli,
powoli!”.
Wach
do swoich basów
Przypiął
sześć kiełbasów
Wesoło,
wesoło.
Woś
na swej oboi
Wielkie
figle stroi
Nuż
w koło, nuż w koło.
Ru
ru ru - Wach na swoim basie,
Dil
dil dil - Krążel na kiełbasie.
Ha
sa sa, ha sa sa!
Fedor
legł pijany,
Zadusił
w organy
Na
brzuszku, na brzuszku.
Wicek
z fury kotów
Narobił
fagotów
Po
włosku, po włosku.
Hu
hu hu - to ci koncert włoski
Aż
Dziecię bierze się za boczki -
Ha
ha ha, ha ha ha!
|
|
Panie
Boże mój
|
|
|
|
Panie
Boże mój,
Jam
jest wołek Twój.
Nie
umiem nic - tylko orać
I
to trzeba na mnie wołać:
Nuuu,
nuuu, wołku móóój!
Nie
gardź mną, wołkiem,
Chudym
pachołkiem.
Będę
grzać Cię w moim chuchu,
Chocia
pustki będą w brzuchu.
Chu-chuuu,
chuuu-chu!
Nuże,
Niebożę,
Osioł
pomoże.
Będę
jeszcze Pana dźwigał,
Rycząc
pocieszny madrygał:
Yi-haaa,
yi-haaa!
Nuż,
wierni słudzy,
Ośle
i drudzy.
Przyjmie
Pan waszą ochotę,
Hojnie
płacąc za robotę.
Cyt,
zwierzątka, cyt...
|
|
Pójdziemy,
bracia
|
|
|
|
Pójdziemy,
bracia, zaraz z wieczora
Wstąpimy
najpierw do tego dwora
I
będziem śpiewali wszędzie
O
tej wesołej kolędzie.
Hej,
hej, kolęda!
A
nie żałujmy swojej ochoty
Zaśpiewać
Panu stojąc przed wroty.
I
śpiewajmy wielcy, mali
Żeby
nam tu cosik dali.
Hej,
hej, kolęda!
Stać
nie będziemy długo przy chacie,
Bo
gospodarze tutaj bogaci.
A
że tera dobre czasy,
Nie
odmówią nam kiełbasy.
Hej,
hej, kolęda!
I
na życzenie coś dostaniemy,
Jak
nic nie dadzą, to odejdziemy
I
będziemy rozgłaszali,
Że
tu skąpcy - nic nie dali.
Hej,
hej, kolęda!
|
|
Raki
|
|
|
|
W
tej kolędzie, co dziś będzie, każdy się ucieszy,
A
kto ma co podarować, niechaj prędko śpieszy.
Dać
dary bez miary dla Pana małego,
By
nabyć po śmierci zbawienia wiecznego.
Kuba
stary przyniósł dary - masła na talerzu,
Sobek
parę gołąbeczków - takich jeszcze w pierzu.
Wziął
Tómek gołómbek i jajeczko gęsie,
A
Bartek nie miał co dać, stare portki trzęsie.
Walek
sprawił tłuste raki nierychło z wieczora,
Nałożywszy
dwie kobiałki, biegł z nimi przez pola.
Aż
tu strach napotkał Walka nieboráka,
Stanęły
dwa wilki niedaleko krzáka.
On
zobaczył one gały, podskoczył wysoko,
Z
wielkim strachem podskoczywszy, wybił sobie oko.
Uciekał
przez krzaki, podarł swe chodaki,
A
wilcy mu targali z kobieliny raki
Bartek
wziął kozę za rogi, prowadził do Pana,
Śpiewa
sobie, wykrzykuje, danaż moja, dana!
Koza
się zbrykała, powróz mu zerwała,
Skoczyła
jak dzika, do lasu bieżała.
On
porwawszy szarawary, biegł za nią przez krzaki,
Koza
skacze jak szalona, spłoszyły ją ptaki.
Chwycił
ją za ogon i trzyma, co mocy,
A
koza fiknęła, wybiła mu oczy.
A
tak wziął konia za uzdę, nie miał go kto wsadzić,
Wstyd
mu było jak jałówkę za sobą prowadzić.
Chciał
skoczyć na konia, potłukł sobie nogę,
A
wilcy mu zabiegli jak cielęciu drogę.
Stach
kudłaty, chłop bogaty, wziął czerwony złoty,
Nie
chciał się nikomu kłaniać, biegł prędko do szopy.
Uderzył
Jurka tak, aż się nań poruszył,
A
Jurko go za łeb - kudły mu obruszył.
Głupi
Błażek nie wziął szelek, mówi: lepiej będzie
Po
kolędzie szperki zbierać, gdzie które nabędzie.
Biegł
Błażek bez szelek po śniegu, po grudzie,
Cieszą
się, śmieją się, cha, cha, cha, cha, ludzie!
Maciek
biegł po śliskim lodzie, wybił sobie zęby,
Chciał
z dzbana mleko połykać, leciało mu z gęby.
Biegł
prędko i upadł, rozbił z mlekiem dzbanek,
Smucił
się, żałował, że miał ten frasunek.
Przeto
wszyscy oddawajmy temu Panu dary,
Pan
to dobry, wszystkim szczodry - przyjmie nas do chwały!
Niech
będzie, niech będzie Jezus pochwalony,
Który
jest, który jest w żłobie położony!
|
|